Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (08:00)

    Alergeny pokarmowe. Wrogowie na widelcu

Ich ataku nie sposób przewidzieć – mogą wedrzeć się do organizmu w każdym posiłku. Są nie tylko podstępne, ale także trudne do wykrycia. A przecież mogą nawet zabić... Jakie pokarmy są najczęstszą przyczyną alergii? Na które składniki diety powinniśmy szczególnie uważać?

Wszyscy wychodzić! Natychmiast! Pięćdziesięcioro dzieci, depcząc w pośpiechu tornistry i torby, przeciska się przez wąskie drzwi. Wybiegają z autobusu wprost w ramiona szkolnej pielęgniarki, która dokładnie przygląda się każdemu z nich. – Johnie, dobrze się czujesz? Możesz oddychać? Kate, czy ty masz wysypkę na szyi? – pyta uczniów zatroskanym głosem.

Reklama

Gdy ustawieni w szeregu dziesięciolatkowie szorują ręce, ich odzież i obuwie poddawane są dezynfekcji, a do pojazdu wkraczają funkcjonariusze oddziału walki ze skażeniami, ubrani w kombinezony ochronne. Jeden z nich za pomocą pęsety podnosi z podłogi sprawcę całego zamieszania. Okazuje się, że alarm wszczęto z powodu… orzeszka arachidowego.

To, co tamtego ranka rozegrało się w Massachusetts, nie jest wcale odosobnionym incydentem. W Stanach Zjednoczonych orzeszki ziemne uznawane są za niebezpieczeństwo o niemal takiej samej sile rażenia, jak broń biologiczna. Wskutek ich spożycia (zwykle przypadkowego) umiera rocznie około 150 Amerykanów. Dzieje się tak za sprawą tajemniczo brzmiących Ara h1, Ara h2, Ara h3 lub Ara h9 – białek odpornych na działanie wysokiej temperatury.

Są one tak silnymi alergenami, iż nawet ich śladowa ilość może wywołać zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny – wystarczy, że będą obecne w powietrzu!

Układ odpornościowy alergika przesadnie na nie odpowiada. Reakcja, która w zamyśle ma pomóc organizmowi, w rzeczywistości może go wykończyć. Zatem dlaczego w ogóle do niej dochodzi?

Wojna przeciwciał z alergenami

System immunologiczny służy nam do tego, by pozbywać się szkodliwych intruzów, takich jak drobnoustroje chorobotwórcze. Nasz wewnętrzny mechanizm obronny nie jest jednak wolny od pewnych nieprawidłowości, przez co zdarza się, że za śmiertelne zagrożenie uznaje niewinny składnik diety. Spożywany pokarm klasyfikuje jako ciało obce i rozpoczyna z nim walkę. W jaki sposób jedzenie staje się naszym wrogiem?

Objawy alergii pokarmowej niezwykle rzadko występują przy pierwszym kontakcie z substancją uczulającą, ale już wtedy organizm produkuje przeciwko niej immunoglobuliny typu E, nazywane również ­przeciwciałami IgE.

Przyłączają się one do komórek układu odpornościowego (bazofilów i mastocytów) i – niczym bomby zegarowe, wypełnione substancjami chemicznymi (m.in. histaminą i tryptazą) – w stanie pełnej gotowości wyczekują ponownego spotkania z niepożądanym składnikiem. Gdy do niego dojdzie, przeciwciała zmuszają mastocyty do uwolnienia histaminy.

Jaka ilość alergenu jest w stanie wywołać kaskadę reakcji uczuleniowej? To kwestia indywidualna, lecz medycyna zna przypadki, w których wystarczyło ­zaledwie... 0,0007 grama orzeszka ziemnego, czyli jego tysięczna część! Co dalej? Organizm, do którego dostaną się alergeny, zaczyna szwankować.

Pierwsze symptomy uczulenia – zmiany skórne, biegunka, spadek ciśnienia tętniczego czy trudności z oddychaniem – mogą pojawić się już po kilku sekundach od spotkania wrogiej substancji z przeciwciałami IgE. Reakcja układu immunologicznego bywa jednak o wiele bardziej gwałtowna i dramatyczna w skutkach. W skrajnych przypadkach dochodzi do wstrząsu anafilaktycznego, który jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia.

Pacjent może nawet stracić przytomność, gdyż na skutek obrzęku tkanek gardła i utrudnionego oddychania komórki przestają być zaopatrywane w tlen.

Gdy problem się nasila, efektem jest niewydolność krążeniowa prowadząca do zatrzymania oddechu. W takiej sytuacji jedyny ratunek stanowi odpowiednio szybkie podanie adrenaliny.

Przyczyna: za często, zbyt czysto

O ile znamy mechanizm wpadania organizmu w amok reakcji alergicznej, tak pytanie o to, dlaczego w ogóle do niej dochodzi, nadal pozostaje bez odpowiedzi. Niewiele jest zjawisk medycznych, wobec których specjaliści byliby równie bezradni – istnieje jedynie kilka hipotez.

Pierwsza zakłada, że winne jest bardzo częste spożywanie konkretnego produktu. W różnych rejonach świata uczulają odmienne rodzaje żywności, lecz zwykle właśnie te, które są najpopularniejsze – na przykład ryż w Japonii czy dorsz w krajach skandynawskich.

Z kolei przeciętny Amerykanin zjada rocznie średnio trzy kilogramy produktów zawierających śladowe ilości orzechów... Za tą teorią przemawia fakt, że dany rodzaj alergii często występuje w obrębie rodziny (mającej przeważnie podobną dietę) oraz że skłonność do przesadnych reakcji systemu immonulogicznego dziedziczy się w genach.

Z kolei inni naukowcy uważają, iż plagę uczuleń zawdzięczamy... zbyt higienicznemu trybowi życia. Często się myjemy, mieszkamy w czystych domach, dlatego nasz organizm nie jest (jak dawniej) narażony na ciągłe „najazdy” bakterii, wirusów i grzybów.

Układ odpornościowy – stworzony do bohaterskich czynów – pracuje więc poniżej swoich możliwości. W efekcie (wobec braku rzeczywistych przeciwników) atakuje to, co akurat ma w swoim zasięgu. Niejako „z nudów” zaczyna sprzymierzeńca traktować jak wroga.

Zwolennicy tej hipotezy doszukują się jej potwierdzenia w fakcie, że na alergię najczęściej chorują dzieci (w Polsce ten problem dotyczy 8% najmłodszych oraz zaledwie 2% osób po osiemnastym roku życia). Ich zdaniem rodzice po prostu nader przesadnie dbają o higienę swoich pociech, przez co nie mają one szansy nabyć odporności.

Ale przecież ni stąd, ni zowąd zdarza się, że alergia dotyka również dorosłych... Jedno jest pewne: ta plaga zdecydowanie rzadziej spada na mieszkańców wsi, bytujących w – teoretycznie – mniej sterylnych warunkach niż ich rówieśnicy z miasta.

– Z punktu widzenia alergika życie na wsi jest bezpieczniejsze – wyjaśnia prof. Edward Zawisza, alergolog.

Alergia czy nietolerancja?

Reakcję uczuleniową może wywołać każdy składnik pożywienia zawierający białko, lecz naukowcy opracowali listę tych, które alergizują najczęściej. Aktualnie figuruje na niej 14 pozycji. Podlegają one obowiązkowi znakowania: jeśli dany produkt zawiera ich choćby śladowe ilości, musi to zostać wyszczególnione na opakowaniu, aby ostrzec osoby cierpiące na uczulenie lub nietolerancję pokarmową.

Przy okazji warto zaznaczyć, że wspomniane dolegliwości to zupełnie różne schorzenia – w przypadku tej ostatniej układ odpornościowy nie wytwarza przeciwko danemu elementowi diety przeciw­ciał IgE.

– Nietolerancja pokarmowa to więcej niż alergia, choć dolegliwości mogą być podobne. Z alergią mamy do czynienia, gdy pacjent spożywa pokarm go uczulający, a mechanizm tej reakcji jest dobrze poznany – tłumaczy alergolog prof. Bolesław Samoliński.

Ponadto nietolerancja jest chorobą trwałą, a z alergii niekiedy się wyrasta. Tak dzieje się np. w przypadku uczulenia na krowie mleko. Swoją drogą – jest ono idealnym pożywieniem, lecz tylko dla cieląt. Przed żadną inną substancją ludzki organizm nie broni się tak zaciekle: aż 80% populacji nie wytwarza odpowiedniej ilości laktazy – enzymu trawiennego, który jest niezbędny do rozkładu cukru mlecznego. Białko mleka jest z kolei najpopularniejszą przyczyną alergii na świecie.

Co jest najtrudniejsze w życiu z tą chorobą? To że na uczulające składniki natykamy się także w tych produktach, w których nigdy byśmy się ich nie spodziewali. I tak na przykład: niewielkie ilości mleka może zawierać biała kiełbasa, orzechy ziemne niekiedy znajdują się w oliwie, natomiast białko jaja – w czekoladzie.

Zwykłe herbatniki często zawierają śladowe (co wcale nie znaczy, że nieszkodliwe) ilości orzechów tylko dlatego, że powstały na tej samej linii produkcyjnej, na której wcześniej wytwarzano ciastka z ich dodatkiem!

Jak radzić sobie z uczuleniem pokarmowym? Przede wszystkim należy starać się eliminować z diety potencjalne zagrożenia. Alergicy powinni unikać żywności wyprodukowanej przemysłowo, a także posiłków zawierających wysoko przetworzone składniki – zup przyrządzonych na bazie kostek rosołowych (znajduje się w nich m.in. glutaminian sodu) czy sklepowego musli z dodatkiem owoców suszonych (mogą one bowiem zawierać siarczany).

Niekiedy chorzy wprowadzają do jadłospisu substytuty ­alergennych substancji, ale niestety w którymś momencie i one mogą wywołać uczulenie. Tak stało się w przypadku soi, która miała zastąpić mleko, a ostatecznie sama stała się składnikiem objętym nakazem znakowania na etykietach.

Współczesny świat sprzyja rozwojowi schorzeń alergicznych. Nadwrażliwość na przynajmniej jeden składnik pokarmowy dotyczy już ponad 50% społeczeństwa. Niestety nie zanosi się na to, że karuzela masowej produkcji żywności i pakowania w nią kontrowersyjnych dodatków oraz poprawiaczy smaku zostanie zatrzymana.

Co dalej? Czy za parę lat każdy posiłek będzie stanowił dla nas potencjalne zagrożenie?

Czy przyczyną migreny może być... chleb?

Aby wygrać walkę ze szkodnikami i zapewnić sobie przetrwanie, niektóre rodzaje zbóż (pszenica, owies, jęczmień, żyto) zaopatrzyły się w zapasowe białko – gluten.

Problem polega na tym, że może ono być szkodliwe dla ludzkiego organizmu, doprowadzając do zniszczenia kosmków jelitowych. Jednocześnie przy alergii na gluten zaburzony zostaje metabolizm serotoniny, hormonu odpowiedzialnego za dobre .

Jeśli więc często mamy wahania nastroju, dopadają nas bóle głowy i pozornie nieuzasadnione nudności – przyczyną może być właśnie alergia lub nietolerancja tego białka. Tym bardziej że znajduje się ono nie tylko w produktach zbożowych (mącsamopoczuciee, makaronach, pieczywie), lecz także w przetworach mięsnych czy przyprawach.

Nadwrażliwość na gluten daje podobne objawy co celiakia, jednak w przeciwieństwie do niej nie jest chorobą autoimmunologiczną i z czasem może zmniejszyć swoje nasilenie.

W jaki sposób syrop owocowy szkodzi sercu?

Czy owoce są zdrowe? Oczywiście! Lecz mają również swoją mroczną stronę. Oprócz witamin znajduje się w nich bowiem cukier owocowy (fruktoza). Ludzki organizm go nie produkuje i wątroba ma problem, gdy musi rozłożyć jego duże ilości.

Dotyczy to w szczególności osób cierpiących na frukto­zemię, czyli nietolerancję cukru owocowego. Ignorowana przypadłość skutkuje nawet uszkodzeniami wątroby i nerek.

To jednak nie wszystko. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego ustalili niedawno, że nadmiar fruktozy może prowadzić do chorób serca. Uczestnicy ich badań przez dwa tygodnie raz dziennie spożywali syrop glukozowo-fruktozowy.

Konsekwencje? Nadciśnienie tętnicze, zwiększony poziom cholesterolu i trójglicerydów, odkładanie się tłuszczu trzewnego w jamie brzusznej. A stąd już niedługa droga do zawału... Dlatego lekarze coraz częściej zalecają ograniczenie spożywania cukru owocowego. Nie jest to jednak proste – ze względu na lubiany, słodki smak jest on dodawany do wielu produktów: jogurtów, napojów gazowanych, żelków oraz innych słodyczy.

Jakie mięso manipuluje naszymi stawami?

Cierpisz na nieustanne bóle stawów, a lekarz wykluczył zmiany reumatyczne? Ortopeda również nie był w stanie postawić diagnozy? Powinieneś więc rozważyć wizytę u alergologa, przyczyną złego samopoczucia może być bowiem nietolerancja ryb. Głównym alergenem jest w tym przypadku parwalbumina, białko występujące w ich tkance mięśniowej.

Może ono doprowadzić do przesadnej odpowiedzi układu immunologicznego, objawiającej się nadmiernym uwalnianiem przeciwciał. Obciążają one tkankę łączną, m.in. stawów, powodując dotkliwe dolegliwości bólowe.

Co ważne: alergeny rybne są termostabilne, a to znaczy, że nie tylko surowa, ale również gotowana czy smażona ryba może wywołać niepożądaną reakcję. Nawet wtedy, gdy spożywa ją ktoś inny – szkodliwy bywa sam zapach! Najczęściej źródłem uczulenia są ryby morskie.

Alergicy muszą bardzo uważnie czytać etykiety – coraz częściej do produkcji jedzenia stosowana jest mączka rybna, która również może powodować ból stawów.

Czy zapach owoców morza zabija?

Marion Barry, burmistrz Waszyngtonu, w trakcie jedzenia zupy z owoców morza nagle spuchł, miał trudności z oddychaniem, a język zaczął mu drętwieć. Okazało się, że 73-latek jest uczulony na krewetki, najchętniej spożywany gatunek skorupiaków.

Ich głównym alergenem jest tropomiozyna – białko biorące udział w regulacji skurczów mięśni. Wstrząs anafilaktyczny może wystąpić już po spożyciu jednej maleńkiej krewetki, ale niepokojące objawy wywołuje niekiedy nawet sam ich zapach unoszący się w restauracji!

Problem z substancjami uczulającymi owoców morza polega też na tym, że dla organizmu są one bardzo podobne do białek roztoczy kurzu domowego. Teoretycznie jest więc możliwe, iż w wyniku reakcji krzyżowej osoba uczulona na roztocza dozna wstrząsu anafilaktycznego przy pierwszym kontakcie z frutti di mare.

Które warzywo rani płuca?

Zielenina to samo zdrowie? Okazuje się, że nie zawsze. Jednym z najczęstszych źródeł alergii pokarmowej jest bowiem seler, którego wszystkie części – nasiona, korzeń oraz nać – są silnie uczulające. Nie musimy przy tym od razu jeść sałatki z selerem – wystarczy sproszkowane warzywo, wykorzystywane jako składnik sosów błyskawicznych, mieszanek przypraw, kostek warzywnych, a nawet likierów.

Dotychczas wykryto sześć znajdujących się w nim substancji alergizujących. Pierwszą oznaką nietolerancji są nocne ataki kaszlu. Dlaczego? Otóż seler drażni oskrzela, przez co zwiększa się produkcja śluzu, a to wywołuje odruch kasłania. Alergolodzy podają, że wystarczy zaledwie 0,16 grama sproszkowanego selera, by nastąpiła niepożądana reakcja.

Marne pocieszenie stanowi fakt, że część alergenów ulega zniszczeniu podczas gotowania w temperaturze stu stopni Celsjusza. Cytując klasyka: „»A to feler«, westchnął seler”.

Która przekąska jest groźniejsza od broni biologicznej?

W 2006 roku pewna Kanadyjka zmarła zaraz po tym, jak pocałowała swojego przyjaciela. Powód? Jej ukochany kilka godzin wcześniej jadł kanapkę z masłem orzechowym. Choć orzechy arachidowe są wartościowe, ich spożycie przez alergika może mieć fatalne skutki. A uczulenie na orzeszki ziemne jest jednym z najczęściej występujących – dotyczy 2% populacji.

To dolegliwość raczej na całe życie – sytuacje, w których ten typ uczulenia zanika, zdarzają się rzadko. Alergeny są tak silne, że wystarczy źle domyć miskę po chrupiącej przekąsce, a następnie spożyć z niej coś innego, by pojawiły się pierwsze symptomy. Fistaszki próbowano zastąpić pestkami słonecznika, okazało się jednak, że te także mogą alergizować.

Czy pizza jest paliwem dla bólu głowy?

Pizza była smaczna – lecz dwie godziny po jej spożyciu pojawiła się migrena. Powód: histamina, związek białkowy występujący m.in. w salami, pomidorach i serze. Jest to dokładnie ta sama substancja, którą układ immunologiczny wydziela przy reakcji alergicznej. W przypadku nadwrażliwości na histaminę ograniczona jest aktywność enzymu odpowiadającego za jej rozkład w organizmie.

Prowadzi to do gwałtownego rozszerzenia naczyń krwionośnych i nagłego spadku ciśnienia krwi. Właśnie dlatego po zjedzeniu pizzy osoby szczególnie wrażliwe może rozboleć głowa.

Dlaczego po żelkach jesteśmy słabsi?

Wysypka, gorączka, kaszel, zmęczenie – jeśli lekarz pierwszego kontaktu nie zdiagnozuje żadnej infekcji, to przyczyną tych dolegliwości może być... upodobanie do słodyczy. Żelki, ciepłe lody czy galaretki zawierają bowiem żelatynę. Jest to produkt otrzymywany z tkanek zwierzęcych (najczęściej z kości bydła), który – oprócz wody i substancji mineralnych – w około 85% składa się z białek.

Proteiny prowokują układ odpornościowy i sprawiają, że następuje wzmożone wytwarzanie przeciwciał. Wskutek ciężkiej pracy organizm staje się wyczerpany. Ponieważ objawy są opóźnione w czasie – pojawiają się dopiero kilka godzin po spożyciu słodyczy – alergię niezwykle rzadko udaje się rozpoznać.

Czy łyk wina może odebrać dech w piersiach?

W celu unieszkodliwienia szkodników oraz mikrobów, a także po to, by ustabilizować aromat, do wina dodaje się siarczyny (o numerach identyfikacyjnych od E220 do E228). Są one szczególnie niebezpieczne dla astmatyków. Niestety, zawiera je nie tylko wino – siarczyny znajdują się też w składzie m.in. napojów orzeźwiających, owoców kandyzowanych oraz dżemu.

W Stanach Zjednoczonych utarło się nawet wyrażenie „syndrom baru sałatkowego”, ponieważ teoretycznie bardzo zdrowe sałatki spryskuje się właśnie siarczynami po to, by nie ciemniały (nie ulegały utlenieniu) i dłużej wyglądały na świeże. Piękne pozory jednak bardzo mylą: wystarczy zaledwie dziesięć miligramów siarczynu na kilogram artykułu spożywczego, aby wywołać poważną reakcję uczuleniową.

Dlaczego soja osłabia organizm?

Zawroty głowy, problemy z koncentracją, poczucie ogólnego zmęczenia? Za tymi dolegliwościami może kryć się nietolerancja soi. Choć alergia najczęściej dotyka mieszkańców krajów azjatyckich, ostatnio skarżą się na nią także Europejczycy. Symptomy uczulenia pojawiają się dopiero po jakimś czasie.

W tym przypadku typowe jest odczuwanie gorąca – tętno przyspiesza, a ciśnienie tętnicze krwi spada. Ponad połowę całkowitej zawartości białka w soi stanowią glicyniany, które należą do grupy najsilniejszych alergenów pokarmowych na świecie.

W czym możemy znaleźć soję? Między innymi w margarynie, oleju, czekoladzie, pieczywie oraz wędlinach. W gotowych produktach często występuje ona w postaci lecytyny sojowej, która ma pomóc utrzymać pożądaną konsystencję.

Jak mleko sabotuje nerwy pleców?

Czy to możliwe, żeby przyczyną bólów pleców było mleko? Tak! Jeśli w organizmie brakuje enzymu zwanego laktazą, występująca w produktach mlecznych laktoza nie jest trawiona i nie może zostać rozłożona na części pierwsze.

W przeciążonym jelicie bez przeszkód rozwijają się bakterie gnilne, wywołując wzdęcia, które uciskają nerwy i mogą powodować dolegliwości bólowe. Ale nietolerancja laktozy nie jest jedynym problemem – mleko bywa także przyczyną alergii.

Niebezpieczna jest przede wszystkim kazeina – białko mleka krowiego, występujące również w serze i innych produktach mlecznych, odporne na działanie wysokiej temperatury. Stosowane przy przetwarzaniu mleka procesy termiczne, np. UHT (ultra-high temperature processing), w niczym nie poprawiają więc sytuacji alergików, u których niepokojące symptomy mogą pojawić się po spożyciu nawet 1 miligrama mleka.

Jak miód wywołuje „grypę”?

Miód zawiera składnik, którego właściwie nie spodziewalibyśmy się w nim znaleźć: chodzi o kwas salicylowy (jego pochodna, kwas ­acetylosalicylowy, jest podstawową substancją czynną aspiryny). W naturze salicylany (estry kwasu salicylowego) występują w niektórych owocach jagodowych, winogronach, części warzyw i właśnie w miodzie.

Ten alergen jest wyjątkowo zdradliwy: wywołuje takie same objawy, jakie pojawiają się w przypadku przeziębienia. Jeśli salicylany nam nie służą, a my o tym nie wiemy, to jesteśmy przekonani, że mamy grypę, którą staramy się zwalczyć aspiryną, nakręcając w ten sposób spiralę dolegliwości. Badania dowodzą, że nietolerancję na tę substancję przejawia niemal jedna trzecia pacjentów!

Czy łubin złamał kod odpornościowy naszego organizmu?

Łubin jest nie tylko miłą dla oka dekoracją krajobrazu. Wydawało się, że to cudowna roślina – białko jej nasion wiąże wodę i tłuszcz, sprawia, że wypieki dłużej pozostają świeże, chroni masło przed zjełczeniem. Posiada też niski indeks glikemiczny, dlatego osoby z cukrzycą bądź odchudzające się wynosiły łubin pod niebiosa.

Tymczasem najnowsze doniesienia naukowe dowodzą, że jest on także silnym alergenem. Biorąc pod uwagę rodowód tej rośliny, nie jest to szczególnie zaskakujące – łubin jest biologicznie spokrewniony z orzeszkami ziemnymi!

Ponad połowa osób, które alergicznie reagują na fistaszki, w wyniku reakcji krzyżowej źle znosi również obecność łubinu w diecie. Nie jest łatwo z niego zrezygnować – od lat 90. ubiegłego wieku dodaje się go do mąki (miał być substytutem glutenu) i batonów energetycznych. Medycyna zna przypadki osób, które po zjedzeniu pizzy na cieście z mąki łubinowej cierpiały na duszności, skurcze mięśni oraz stany zapalne spojówek.

Dlaczego jabłka i brzozy są niebezpiecznymi sobowtórami?

Struktury alergenu brzozy (białka Bet v1) i jabłka (Mal d1) są bardzo podobne. A na pyłki brzozy reaguje zdecydowana większość alergików. Znajdujące się we wdychanym powietrzu Bet v1 z łatwością przenika do organizmu i w niezniszczonej formie dociera do krwiobiegu. Wtedy układ odpornościowy rozpoczyna kontrofensywę.

W przypadku osób z tendencją do alergii jest on tak bardzo zapracowany, że nie zwraca uwagi na drobne różnice w substancjach uczulających – i z marszu zwalcza również białko jabłek Mal d1.

Czym przyprawić chorobę?

Docierają do nas z każdego zakątka świata i zyskują na popularności, a co za tym idzie – uczulają coraz więcej osób. Okazuje się, że także przyprawy wywołują przesadne reakcje układu immunologicznego. Które z nich są najbardziej niebezpieczne? Anyż (spokrewniony z selerem), koper włoski, curry (samo wdychanie tej mieszanki może sprowokować niepożądaną reakcję), pieprz cayenne (jego ostry, piekący smak spowodowany jest obecnością kapsaicyny – wywołującej u alergika problemy z oddychaniem), imbir oraz cynamon.

Również nasiona gorczycy należą do wyjątkowo silnych alergenów – wystarczą niewielkie ich ilości, aby doprowadzić do ciężkich objawów.

Uwaga: gdy pijemy alkohol, reakcja uczuleniowa na przyprawy zawarte w spożywanych posiłkach jest ­zdecydowanie gwałtowniejsza!

Zobacz również

  • Moja żona twierdzi, że co czwarty z nas cierpi dziś na alergiczne zapalenie śluzówki nosa, a co drugi alergik uczulony jest na roztocza. Chce, bym kupił jej specjalny od kurzacz. Ale to drogi... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.