Reklama
  • Poniedziałek, 28 grudnia 2015 (08:05)

    Alergia. Na czym polega odczulanie?

Warto to zrobić jesienią lub zimą: wtedy mamy szansę powitać sezon pylenia jako częściowo uodpornieni.

Potrafimy całkiem skutecznie leczyć alergię: w większości przypadków wystarczy raz dziennie zażyta tabletka i uczulenie praktycznie pokonane.

Jednak sytuacja nie jest tak różowa, jak mogłoby się zdawać: leki wprawdzie hamują wytwarzanie histaminy, czyli substancji, którą w nadmiarze produkuje organizm alergika – ale mają też szereg skutków ubocznych. Powodują senność, problemy z koncentracją, poczucie otumanienia, wzmagają apetyt.

Reklama

Efekt: po takiej kuracji można nieźle przybrać na wadze. Wiele osób biorących leki antyhistaminowe nie może prowadzić samochodu.

Lekarze zalecają unikanie kontaktu z alergenem

Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Łatwo uniknąć tego kontaktu, jeśli jesteśmy uczuleni np. na mak czy orzechy. Trudniej, gdy alergia dotyczy pyłków traw, pleśni czy roztoczy.

Takie alergeny atakują z każdej strony, są stale obecne w środowisku i nie mamy na nie wpływu. Choćby pleśnie: jesienią, gdy liście leżą w parkach i na trawnikach, rozwija się w nich mnóstwo pleśni. Każdy podmuch wiatru to atak alergenów.

Uczuleni na alergeny zawarte w kurzu nie są w lepszej sytuacji: nawet w najczystszym domu znajdzie się ich choć odrobina. Jeśli nie chcemy brać leków na alergię, a alergenu z otoczenia wyeliminować się nie da, mamy trzecie wyjście: immunoterapię alergenową, zwaną odczulaniem. Metoda ta jest coraz powszechniej stosowana. I dobrze, bo to jedyny rzeczywisty sposób leczenia alergii: dzięki immunoterapii możemy się uczulenia pozbyć.

Metoda ta wykorzystuje zjawisko habituacji, czyli przyzwyczajenia.

Polega na podawaniu choremu substancji, która go uczula – ale w małych dawkach

Stopniowo (w miarę wzrostu tolerancji organizmu) są one zwiększane. W końcu dochodzi się do takiej sytuacji, że organizm w ogóle przestaje reagować na alergen, bo uważa go za coś normalnego. Szczepionka jest komponowana indywidualnie dla danej osoby. Wcześniej musimy przejść badania, które pozwolą na określenie, co konkretnie nas uczula.

Na podstawie wyników komponuje się preparat. Na jego wyprodukowanie potrzeba około 4 tygodni. Szczepionka może mieć postać tabletki, która rozpuszcza się pod językiem, kropli lub zawiesiny do iniekcji. Dawkę szczepionki pacjent przyjmuje w przychodni – po czym przez najbliższe pół godziny po prostu siedzi i czeka. W tym czasie organizm może bowiem różnie zareagować na kontakt z alergenem, choć jest go w szczepionce bardzo, bardzo mało.

Czasem pojawiają się odczyny miejscowe, np. pokrzywka czy czerwone plamy na skórze

Jednak raz na milion podań szczepionki zdarza się tak zwana anafilaksja uogólniona: kontakt z alergenem powoduje niebezpieczny dla życia wstrząs. Dlatego na wszelki wypadek lepiej być wtedy niedaleko lekarza.

Objawy, które mogą wystąpić już w domu, parę godzin po podaniu szczepionki, nie są niebezpieczne – ale trzeba zanotować każdy i powiedzieć o nich lekarzowi przy kolejnej wizycie. Pamiętajmy też, by w dniu przyjęcia preparatu unikać dużego wysiłku fizycznego, ponieważ zakłóca on reakcje organizmu.

Przez pierwsze trzy miesiące szczepionkę podaje się zwykle raz w tygodniu. Potem, w ramach kuracji podtrzymującej, raz na 4-6 tygodni. Na całkowite pożegnanie z alergią trzeba poczekać nawet kilka lat (zwykle 3-5); przez ten czas kontynuuje się odczulanie.

Ta terapia w większości przypadków jest skuteczna. A nawet jeśli nie przyniesie stuprocentowego sukcesu, to reakcje na alergen będą dużo słabsze.

Dla kogo ta terapia?

Jest kilka warunków jej zastosowania.

Pierwszy to obiektywnie stwierdzona alergia, czyli powiązanie nękających nas objawów z konkretnymi alergenami.

Drugi: alergen musi być na tyle powszechny, że nie ma sposobu uniknięcia go.

Trzeci: musimy produkować swoiste przeciw- ciała, skierowane przeciw konkretnym alergenom – można to stwierdzić w badaniu krwi lub na podstawie testów. Choć odczulanie jest skuteczne, nie każdy dostanie na nie skierowanie. Jednym z przeciwwskazań jest wiek: nie powinno się odczulać dzieci poniżej 5. roku życia i osób po sześćdziesiątce (dla nich taka terapia nie jest już stuprocentowo bezpieczna).

Kolejnym wskazaniem do ostrożności jest występowanie chorób układowych, takich jak choroba wieńcowa, zmiany miażdżycowe i zaburzenia rytmu serca (zwłaszcza jeśli choroby te są niestabilne, tzn. niosą okresy zaostrzeń). Przeciwwskazaniem jest właściwie każda choroba, w której stan układu immunologicznego nie pozwala na prawidłową odpowiedź na terapię. Do takich chorób należą choroby tkanki łącznej, niedobory odporności czy choroba nowotworowa.

By ustalić, co nas uczula, najczęściej wykonuje się testy skórne. Na przedramię lub plecy nanosi się alergeny (za jednym razem 10-20) i obserwuje reakcję. Jeśli jesteśmy uczuleni na którąś substancję, pojawi się zaczerwienienie, bąbel, świąd.

Nie lekceważmy alergii

Osoby, które cierpią na tę chorobę, ale nie mają uciążliwych objawów, często machają na nią ręką. Mówią: nic mi nie będzie. To wielki błąd: alergia, nawet mało dokuczliwa, ma tendencję do tzw. marszu alergicznego. Polega on na tym, że nawet łagodne formy choroby mogą się przekształcać w inne, bardziej męczące.

Katar sienny, jeśli nie jest leczony, może skutkować zapaleniem zatok. Alergia często przeradza się w astmę oskrzelową – choroba ta jest prawie zawsze wynikiem tej pierwszej, gdy w końcu dotrze ona do oskrzeli.

Dr n. med. Marzena Gajewska, alergolog

Dobry Tydzień
Więcej na temat:odczulanie | warto | Nie | Metoda | Lekarze | lekarze | Trzeci | tar

Zobacz również

  • Chociaż to nie jest sezon na pyłki roślin, domownicy uskarżają się na objawy alergii? Winowajcą może być leszczyna. Zaczyna pylić jako pierwsza, w połowie lub pod koniec stycznia. Akurat ten... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.