Reklama
  • Środa, 5 sierpnia 2015 (08:06)

    Wstrząs anafilaktyczny. Groźne oblicze alergii

Zawroty głowy, spadek ciśnienia, spowolnienie pracy serca, trudności z oddychaniem, utrata świadomości – Tak może wyglądać gwałtowna reakcja organizmu na kontakt z alergenem, czyli wstrząs anafilaktyczny. U dzieci najczęściej jego przyczyną są alergeny pokarmowe, u dorosłych – leki i ukąszenia owadów. Jeśli pomoc nie przyjdzie w porę, ofiara wstrząsu może umrzeć. Katarzyna Koper

Gdy widzisz osobę, która traci równowagę i pada na ziemię, a ciągle jest przytomna, koniecznie zapytaj ją, co się stało, czy coś ją boli, czy jest alergikiem, czy została użądlona przez owada albo zjadła coś, co mogło ją uczulić.

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, wezwij pomoc oraz upewnij się, czy ma przy sobie leki przeciwalergiczne, a w przypadku ukąszenia także automatyczną strzykawkę z adrenaliną. Świadomi zagrożenia alergicy noszą przy sobie taki ekwipunek. Gdy zostaną pokąsani i poczują, że w ich organizmie zaczyna się dziać coś niedobrego, wiedzą, że muszą zrobić sobie niezwłocznie zastrzyk w udo. Jak najszybciej, nawet przez ubranie.

Reklama

Wstrząs anafilaktyczny zagraża życiu, dlatego liczy się czas. Gwałtowna reakcja alergiczna to lawina zdarzeń, która prowadzi do obniżenia ciśnienia krwi niosącej życiodajny tlen do każdej komórki organizmu. Z powodu raptownego spadku ciśnienia i niedotlenienia tkanek może szybko dojść do zatrzymania krążenia.

Jeśli nikt z otoczenia nie potrafi poprowadzić resuscytacji, bywa, że ofiara wstrząsu umiera. Im większa dawka alergenu, tym gorzej. Szczególnie niebezpieczne są użądlenia w szyję lub twarz albo – co gorsza – połknięcie owada wraz z napojem lub kęsem jedzenia. Gwałtowny obrzęk dróg oddechowych może spowodować uduszenie. Choć zaledwie jedno na sto tysięcy użądleń kończy się śmiercią, sprawy nie wolno lekceważyć.

W USA rocznie z powodu alergii na jad osy lub pszczoły umiera około tysiąca osób. W Polsce kilkanaście. Wydaje się, że to niewiele, ale każdy przypadek szokuje opinię publiczną, bo zwykle chodzi o młodą, zdrową osobę. Czy sam fakt bycia alergikiem jest przyczyną większego ryzyka wystąpienia wstrząsu?

– Wysypka po zjedzeniu truskawek raczej nie, ale osoby z potwierdzoną przez lekarza alergią powinny się liczyć z większym ryzykiem niż osoby bez alergii – mówi alergolog, dr n. med. Agnieszka Krauze.

Warto zapytać rodziców, czy w dzieciństwie mieliśmy „bliskie spotkanie” z osą lub pszczołą i jak na nie zareagowaliśmy. To bardzo ważne, bo burzliwa reakcja alergiczna zdarza się zwykle po drugim i kolejnym kontakcie z alergenem. Prawie nigdy po pierwszym.

Pokrzywka czy obrzęk w miejscu ukąszenia to nic złego, ale jeśli spuchła cała noga albo ręka lub w miejscu ukłucia pojawiły się bąble, czuliśmy się źle, mieliśmy nudności, wymioty, biegunkę, to trzeba pójść do alergologa. Pod opiekę specjalisty od uczuleń jest kierowana także każda osoba, która przeszła wstrząs anafilaktyczny.

– Oczywiście dopiero wtedy, kiedy jej życiu już nic nie zagraża. Najpierw trafia na SOR. Czasem opuszcza go po kilku godzinach monitorowania parametrów życiowych. Bywa jednak, że nie reaguje na kolejne leki przeciwwstrząsowe, jej stan się pogarsza. Wymaga wówczas wspomagania oddechu i krążenia – tłumaczy anestezjolog, dr Kamil Radzikowski.

Niekiedy jednak walka o wyprowadzenie chorego ze wstrząsu i leczenie powikłań trwa dni, a nawet tygodnie i, niestety, nie zawsze kończy się sukcesem.

Na tropie alergenu

W przypadku pacjenta, który ma za sobą wstrząs anafilaktyczny, zadaniem alergologa jest spróbować za wszelką cenę dociec, jaki alergen wywołał taki stan. To bardzo ważna informacja dla alergika, bo do końca życia powinien unikać z nim kontaktu.

– Kluczowe znaczenie ma tu dokładny wywiad lekarski, ale bardzo pomocne są też testy alergiczne: skórne oraz z krwi, wykrywające w niej przeciwciała IgE specyficzne dla danego alergenu – zaznacza alergolog.

Niestety, nie sposób sprawdzić wrażliwości na wszystkie alergeny, dlatego nie zawsze da się ustalić, jaka substancja sprowokowała wstrząs. Testy dotyczą najpopularniejszych alergenów pokarmowych, pyłków roślin, jadów owadów błonkoskrzydłych (m.in. pszczoły, osy). Ale uczulić może każde białko, nierzadko także leki. Co najczęściej przysparza problemów?

– U dzieci antybiotyki, u dorosłych także preparaty przeciwbólowe z grupy niesterydowych leków przeciwzapalnych oraz środki znieczulające i zwiotczające – wyjaśnia dr Krauze.

Pamiętajmy jednak, że może to być każdy lek. Jeśli nigdy dotąd go nie braliśmy, po zażyciu powinniśmy uważnie obserwować reakcję organizmu. Po zastrzyku dożylnym będzie ona znacznie szybsza, niż gdy połkniemy lek w tabletce.

Dlaczego? Bo alergen trafia wprost do krwi, a po podaniu doustnym m usi najpierw przejść przez przewód pokarmowy. Pojawienie się pokrzywki lub obrzęku, np. na twarzy, trzeba zgłosić lekarzowi. Jeśli potwierdzi on alergię na określony lek, tę informację chory musi zapamiętać do końca życia. Bo gdy zetknie się z nim następnym razem, reakcja może być znacznie bardziej gwałtowna, ze wstrząsem włącznie!

Oto dlaczego przed zabiegiem operacyjnym czy podaniem znieczulenia pada pytanie: „Czy jest pani/pan uczulona/uczulony na jakieś leki?”. Odpowiedź twierdząca uruchamia lawinę dodatkowych pytań, bo lekarz prowadzący wywiad musi brać pod uwagę większe ryzyko wstrząsu.

Niektóre gabinety stomatologiczne przed podaniem znieczulenia oferują test na bezpieczeństwo używanych w tym celu specyfików. Czy z nich korzystać?

– Jeśli w przeszłości nie było niepożądanych reakcji na leki, to nie ma takich zaleceń, nie robi się też takich testów przed zabiegami operacyjnymi – informuje dr Krauze. – Ale podanie leku znieczulającego zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, dlatego w każdym gabinecie stomatologicznym powinien być zestaw przeciwwstrząsowy i stomatolog musi potrafić zareagować w takiej sytuacji w odpowiedni sposób.

Do wstrząsu anafilaktycznego może doprowadzić także przetoczenie krwi lub preparatów krwiopochodnych. – Zgodność grup krwi i czynnika Rh nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa, bo na ludzkich krwinkach występują także inne antygeny grupowe, które mogą sprowokować gwałtowną reakcję poprzetoczeniową u biorcy.

Jednak prawidłowo przeprowadzona próba zgodności prawie zupełnie niweluje to zagrożenie. Ryzyko dotyczy głównie transfuzji w trybie nagłym, ratujących życie, bez wykonanej uprzednio próby zgodności, na przykład w masywnym krwotoku – tłumaczy dr Radzikowski.

– Dlatego przetoczenie musi odbywać się zawsze pod nadzorem lekarza, który w razie wystąpienia niepokojących objawów natychmiast podejmie adekwatną do zdarzenia decyzję. Przyczyną wstrząsu anafilaktycznego podczas operacji bywa także lateks – materiał, z którego wykonane są rękawiczki używane przez lekarzy i pielęgniarki.

Alergię na lateks sygnalizują opuchlizna i zaczerwienienie wokół ust, obrzęk twarzy albo kaszel pojawiający się po wizycie u dentysty oraz objawy przypominające stan zapalny pochwy po badaniu ginekologicznym i każdorazowym użyciu prezerwatywy.

Warto wtedy zrobić test wrażliwości na ten czynnik. Jeśli wynik potwierdzi alergię, trzeba o niej zawsze informować służbę zdrowia. To szczególnie ważne w przypadku zabiegów chirurgicznych, kiedy dochodzi do bezpośredniego kontaktu cząsteczek alergenu z krwią pacjenta.

W takiej sytuacji personel ma obowiązek korzystania z rękawiczek bezlateksowych.

Jak z nią żyć?

– Potwierdzona alergia na jad osy lub pszczoły jest wskazaniem do przeprowadzenia odczulania, bo to najskuteczniejsza metoda zapobiegania wstrząsowi anafilaktycznemu – mówi dr Krauze. Polega na podawaniu w ustalonych odstępach czasu wzrastających dawek szczepionki antyjadowej.

Procedura ta musi odbywać się w warunkach szpitalnych, bo taka szczepionka to nic innego jak specjalnie spreparowany jad, więc jej podanie grozi wstrząsem. Po pełnym cyklu odczulania, który trwa pięć lat, pacjent jest w 80 proc. zabezpieczony przed gwałtowną reakcją alergiczną na ukąszenie.

Jeśli testy nie potwierdzą alergii, a objawy użądlenia są niepokojące, lekarz przepisze leki antyalergiczne i przeciwwstrząsowe, które pacjent powinien zawsze nosić przy sobie. Musi je zażyć natychmiast po użądleniu.

Osoby ze stwierdzoną alergią pokarmową (najsilniejsze alergeny pokarmowe to: orzeszki ziemne, ryby, owoce morza, sezam i soja) podczas wakacyjnych wojaży muszą bardzo uważać na to, co jedzą. Zanim cokolwiek włożą do ust, powinny skrupulatnie przestudiować informację o składzie podaną na opakowaniu – producent ma obowiązek ją zamieścić.

Muszą być również wyczulone na ostrzeżenia o możliwej obecności śladowych ilości substancji uczulających w produktach. Warto wiedzieć, że reakcje nadwrażliwości mogą też występować po zjedzeniu przypraw lub dodatków do żywności, choćby popularnego wzmacniacza smaku – glutaminianu sodu (E621).

Osoby reagujące na tę substancję powinny unikać jedzenia na mieście albo szukać lokali gastronomicznych z winietką „No MSG” (od angielskiej nazwy monosodium glutamate), których na szczęście jest coraz więcej.

Zdarza się, że do uruchomienia mechanizmu gwałtownej reakcji alergicznej nie wystarcza sam kontakt z alergenem. Wyzwala ją dopiero jakiś dodatkowy czynnik. Najczęściej jest to alkohol, ale także intensywny wysiłek fizyczny, przegrzanie lub wyziębienie organizmu.

O taką sytuację nietrudno na wakacjach, jednak alergicy powinni się ich wystrzegać. Dla własnego bezpieczeństwa osoba uczulona powinna poinformować o swojej alergii bliskich lub towarzyszy podróży, którzy w razie zagrożenia zdrowia lub życia niezwłocznie zawiadomią o tym służby medyczne.

Warto też włożyć do dokumentów karteczkę z informacją (jeśli podróżujesz, to najlepiej w języku angielskim), że jest się alergikiem, i podać, na co konkretnie jest się uczulonym.

Jad osy, pszczoły, szerszenia i trzmiela jest alergenem, ale także toksyną niebezpieczną nawet dla osób bez alergii. Duża dawka może doprowadzić m.in. do rozpadu krwinek czerwonych, zaburzeń krzepnięcia krwi. Dlatego do osoby pokąsanej przez kilka os lub pszczół trzeba zawsze wezwać pogotowie ratunkowe.

Tak powstaje alergia

Układ odpornościowy alergika jest nadwrażliwy. Z niewiadomych przyczyn pewne substancje (alergeny), takie jak np. jad owadów, kurz, roztocza, białko mleka krowiego, pyłki roślin, pleśnie czy sierść, zaczyna traktować jak wrogów – w kontakcie z nimi wytwarza specyficzne przeciwciała IgE, które krążą we krwi.

Przyczepione do komórek kwasochłonnych w osoczu i komórek tucznych w tkance łącznej skóry i błon śluzowych czekają w pełnej gotowości na wypadek, gdyby wróg zaatakował ponownie.

Wówczas przeciwciała IgE natychmiast łączą się z alergenami, próbując je obezwładnić. Komórki, na których powierzchni rozgrywa się walka, ulegają uszkodzeniu, wydostają się z nich tzw. mediatory zapalenia – histamina i leukotrieny, które wywołują stan zapalny – stąd pokrzywka i obrzęk.

Histamina powoduje skurcz oskrzeli i mięśni gładkich, a w efekcie pojawiają się problemy z oddychaniem i częste po ukłuciu osy lub pszczoły dolegliwości brzuszne: nudności, wymioty, biegunka.

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Więcej na temat:wstrząs anafilaktyczny | Nie | warto | wstrząs | Koper | jad | Jad

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.